
Dyrektor zarządzający i spedytor firmy żeglugowej EVD-Sped Lukáš Hradskı twierdzi, że Departament Transportu nie darzy sympatią transportu wodnego.. Podczas gdy transport drogowy negocjuje wspólny unijny pakiet, armatorzy będą nadal mieć do czynienia z szykanami. Z powodu złych warunków nawigacyjnych na Łabie armatorzy czescy zmuszeni byli prowadzić działalność na zachodnioeuropejskich drogach wodnych, gdzie nie tylko szykanowano ich nieproporcjonalnie częstymi kontrolami policyjnymi ale także groźbą karania za nie w pełni dochowane uciążliwości MiLog-u (kontrowersyjna niemiecka ustawa o płacy minimalnej i innych zasadach w transporcie - przyp. red.). Armatorzy śródlądowi są zdania, że jest to zamierzony proces likwidacji naszej branży.
Dziennik "Zdopravy.cz" daje do myślenia ekspertom różnych gałęzi transportowych. Dyrektor zarządzający i spedytor firmy żeglugowej EVD-Sped Lukáš Hradskı twierdzi, że Departament Transportu nie darzy sympatią transportu wodnego.. Podczas gdy transport drogowy negocjuje wspólny unijny pakiet, armatorzy będą nadal mieć do czynienia z szykanami na zachodnioeuropejskich drogach wodnych.
Od początku maja do 10 grudnia Łaba była niemal całkowicie nieżeglowna. Po ostatnich deszczach poziom rzeki wzrósł nieznacznie, ale niebawem może ponownie spaść poniżej granicy żeglowności, ponieważ deficyt opadów w Republice Czeskiej jest ogromny. Statki czeskie musiały walczyć o przetrwanie na rynkach zagranicznych, korzystając z kanałów niemieckich, holenderskich i francuskich oraz Renu. Może dlatego niejeden armator zbankrutował i sprzedał całą firmę zagranicznemu podmiotowi (np. CSPL SpA sprzedawana Rhenusowi). Jest więc bardzo prawdopodobne, że nawet jeśli Łaba będzie kiedyś ponownie miała dobre warunki żeglowności - do Czech wracać będzie coraz mniej statków.
Sytuacją żeglugi śródlądowej powinno się zajmować Ministerstwo Transportu Republiki Czeskiej. Jak się tym przejmuje? Podczas gdy rolnicy regularnie i terminowo otrzymują rekompensatę za suszę - operatorzy portów i statków nie dostali nic i nie dostaną niczego. Przykładowo po powodzi w 2013 roku właścicieli poszkodowanych autosalonów wsparto natychmiast milionowymi dopłatami, podczas gdy porty dostały jedynie minimalną pomoc dopiero w roku 2017 a armatorzy znów nie dostali ani grosza.
Jednak najbardziej uderzającym przykładem bierności Ministerstwa Transportu w stosunku do żeglugi śródlądowej było jego stanowisko na spotkaniu Ministrów transportu UE 4 grudnia 2018 roku w sprawie reformy pakietu drogowego w UE, a mianowicie zasad międzynarodowego transportu drogowego w Unii Europejskiej w kontekście rewizji dyrektywy o delegowaniu pracowników. Chociaż kilka stowarzyszeń biznesowych wezwało ministra transportu do obrony w negocjacjach w sposób bezstronny i bez dyskryminacji wszystkich rodzajów transportu (drogowego, kolejowego, wodnego i powietrznego) - na powyższym spotkaniu ponownie szukano kompromisu wyłącznie dla transportu drogowego.
To niepojęte jak minister transportu może całkiem ignorować i dyskryminować inne gałęzie transportu. Należy podkreślić, że z powodu złych warunków nawigacyjnych na Łabie armatorzy zmuszeni byli prowadzić działalność na zachodnioeuropejskich drogach wodnych, gdzie nie tylko szykanowano ich nieproporcjonalnie częstymi kontrolami policyjnymi ale także groźbą karania za nie w pełni dochowane uciążliwości MiLog-u (kontrowersyjna niemiecka ustawa o płacy minimalnej i innych zasadach w transporcie - przyp. red.). Armatorzy śródlądowi są zdania, że jest to zamierzony proces likwidacji naszej branży.
zdopravy.cz, tłum. Andrzej Podgórski
Żadne komentarze nie zostały dodane.